środa, 25 lutego, 2026

Partnerzy strategiczni

Czy USA uderzą na Iran? Alarm na rynkach, korekta spółek IT i mocne słowa Trumpa

przez Łukasz Paszkiewicz
0 komentarze

Dzisiaj chciałem poruszyć kilka najważniejszych tematów, czyli orędzie prezydenta Trumpa na temat stanu państwa, sytuację na rynku spółek związanych z branżą oprogramowania w Stanach Zjednoczonych oraz geopolitykę, czyli ryzyko interwencji w Iranie.

Orędzie Donalda Trumpa

Donald Trump wygłosił orędzie o stanie państwa, które było najdłuższym tego typu przemówieniem w historii Stanów Zjednoczonych. Poruszył kilka głównych wątków, ale w kwestiach gospodarczych mówił przede wszystkim o „ryczącej” gospodarce, o tym, że jak nigdy dotąd rozwija się ona dynamicznie, że spadają koszty życia Amerykanów – benzyny, kredytów hipotecznych, leków. Przypomnę, że w czasie kampanii wyborczej w wywiadach to właśnie Amerykanie podkreślali, że nie będą głosować na demokratów z uwagi na drastyczny wzrost kosztów życia, w tym kosztów paliwa.

Kredyty hipoteczne miały tanieć wraz ze spadkiem stóp procentowych, a Trump mocno zaakcentował spadek inflacji i szybki wzrost dochodów. Zapowiadał ulgi podatkowe, m.in. brak podatków od napiwków – w Stanach Zjednoczonych napiwki to coś niemal obligatoryjnego w restauracjach – oraz brak podatku od nadgodzin. Chce także umożliwić Amerykanom odliczanie kosztów kredytu na auto, jeżeli samochód został wyprodukowany w Stanach Zjednoczonych.

Poruszył też kwestie imigracji i granicy, mówiąc, że Amerykanie mają najbezpieczniejszą granicę w historii i że ani jeden nieudokumentowany imigrant nie przedostaje się przez granicę. Faktem jest, że Amerykanie deportują osoby, które nielegalnie przebywają na terytorium USA, w tym również obywateli innych państw, także polskich, jeśli nie mają aktualnych wiz.

Osobiście uważam to za pozytywne. Polacy, którzy przebywają nielegalnie w Stanach Zjednoczonych, łamią prawo – tak samo jak każdy inny obywatel innego kraju. Skoro w Unii Europejskiej tak dużo mówi się o praworządności i jesteśmy pod stałą presją w tym zakresie, to jestem konsekwentny: jestem za praworządnością także w USA. Jeżeli mamy przestrzegać prawa, to w Stanach Zjednoczonych Donald Trump też chce, by prawa przestrzegano, a jeśli ktoś nielegalnie przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych, to po prostu łamie prawo.

Podobnie w Polsce byłbym za tym, aby osoba, która nielegalnie przebywa w kraju – na przykład nie ma karty stałego pobytu, nie zadbała o złożenie dokumentów, nie dopełniła formalności lub jej wiza straciła ważność – powinna opuścić terytorium Polski lub zostać deportowana. Jeżeli z jakichś przyczyn formalności nie zostały dopełnione i nie ma podstaw prawnych do dalszego pobytu, to trudno się dziwić, że państwo egzekwuje przepisy.

Szczególnie ważny jest tu jeszcze jeden problem, który wczoraj poruszył Donald Trump w kontekście wyborów. Chce wprowadzić tzw. Safe America Act, który ma zapobiec głosowaniu nielegalnych imigrantów i wymagać dowodu obywatelstwa oraz obowiązkowego ID wyborczego. Cała wojna polityczna wokół nielegalnych emigrantów w USA bierze się stąd, że kwestia ich udziału w życiu politycznym stała się jednym z głównych pól konfliktu między republikanami a demokratami.

Wygląda na to, że nielegalni imigranci (tam, gdzie udaje im się głosować) częściej sprzyjają demokratom, a republikanie chcą, by o tym, kto zostaje prezydentem i jakie są wyniki wyborów do Kongresu, decydowali obywatele Stanów Zjednoczonych – ci, którzy mają do tego pełne prawo. W związku z tym Safe America Act wydaje się – a właściwie jest – niezbędny. Gdybyśmy w Polsce dopuścili sytuację, w której głosują nie tylko obywatele polscy, ale również imigranci bez pełni praw, mielibyśmy do czynienia z niesprawiedliwym wyborem. Decyzje o tym, kto będzie rządził w państwie, podejmowaliby ludzie, którzy na to państwo albo nie łożą, albo przebywają w nim nielegalnie – trudno wówczas mówić o praworządności.

Te kluczowe kwestie poruszał Donald Trump. Mówił również o walce z DEI, czyli likwidacji programów Diversity, Equity and Inclusion, które wiąże z ideologicznym podejściem w polityce i gospodarce. Przypomnę, że chodzi o różnego rodzaju ideologiczne rozwiązania w firmach i administracji. Trump zapowiada też walkę z rozdawnictwem – z tym, że ludzie pobierają zasiłki żywnościowe, choć mogliby pracować. Stwierdził, że 2,4–2,5 mln osób zostało już pozbawionych takich świadczeń, właśnie po to, by wzmocnić rynek pracy, zachęcić ludzi do podjęcia zatrudnienia i ograniczyć wyłudzanie pieniędzy, czyli różnego rodzaju fraudy i oszustwa.

Trump podkreślał również kwestie polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, zapowiadając dalszą budowę najsilniejszej armii świata i twierdząc, że wrogowie są przestraszeni tym wszystkim, co USA robią na arenie międzynarodowej. I tu płynnie chciałbym przejść do polityki zagranicznej, bo to jest obszar, którego najbardziej się obawiam.

Nowa wojna?

Tak jak mówiłem w poniedziałek, obawiam się swoistej „miłości” pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem. Jeden z sekretarzy stanu miał ostatnio wygłosić tezę, że nie ma nic przeciwko temu, aby Izrael funkcjonował w granicach nazwijmy to historycznych czy wręcz biblijnych – od Eufratu do Nilu. To oznaczałoby ogromną wojnę na Bliskim Wschodzie. Dzisiaj wiemy, że Iran stoi na przeszkodzie tego rodzaju imperialnym zakusom Izraela, i obawiam się, że ryzyko konfrontacji rośnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę najnowsze doniesienia o ewakuacji praktycznie całej amerykańskiej ambasady w Bejrucie.

Istnieje ryzyko, że do uderzenia może dojść w okolicach weekendu – w piątek lub sobotę. Jeżeli Amerykanie uderzyliby na Iran, to musieliby przeprowadzić tę operację szybko, ponieważ przeciągająca się wojna z Iranem mogłaby doprowadzić do ogromnego kryzysu światowego. To z kolei miałoby olbrzymi wpływ na rynki finansowe. W związku z tym uważam obecny okres za bardzo ryzykowny na rynkach, właśnie przez to geopolityczne ryzyko. Miałem nadzieję, że będzie to tylko straszenie, ale jeżeli do faktycznego uderzenia dojdzie, problem będzie naprawdę poważny.

Sytuacja na giełdzie

Z ciekawszych rzeczy chcę zwrócić uwagę na to, o czym kiedyś już mówiłem – spodziewałem się głębszej korekty na NASDAQ-u, przede wszystkim w segmencie spółek programistycznych. I faktycznie, mimo że na indeksie S&P 500 widać tylko lekką korektę, to jeśli weźmiemy koszyk spółek związanych z oprogramowaniem, tam od szczytu nastąpiła korekta rzędu ok. 30% – choć na samym Microsoftcie skala ruchu zależy od przyjętego okresu, od początku 2024 roku kurs mocno się wahał. Może to być okazja do zakupów tego typu spółek, ale przede wszystkim chciałem zwrócić uwagę na to, jak przewrotny potrafi być sentyment rynku.

Jeszcze w latach 2024–2025 budowano narrację, że AI to ogromna szansa, która ma „dopompować” wyceny spółek technologicznych związanych z oprogramowaniem. Teraz jednak ta narracja odwróciła się o 180 stopni i AI zaczyna być postrzegana jako zagrożenie dla rozwoju części firm, a nawet jako konkurencja dla niektórych modeli biznesowych. Oczywiście są też rynki, które radzą sobie świetnie – japoński Nikkei miał dwa rewelacyjne miesiące i wzrósł o około kilkanaście procent, przy czym wyceny tamtejszych indeksów są już bardzo wysokie.

Rynek walutowy

Jeśli chodzi o rynek walutowy, mamy próbę odbicia na eurodolarze; jeżeli nie pojawią się nowe przeszkody, kurs może jeszcze trochę rosnąć. Jednocześnie nad rynkiem wisi ryzyko związane z Iranem i konfliktem na Bliskim Wschodzie, które sprzyja okresowym przepływom do bezpieczniejszych aktywów.

Para dolar–jen dolar koryguje wcześniejszy spadek, ale w okolicach poziomów 158–159 znowu może pojawić się silna podaż, bo są to poziomy postrzegane jako zagrożone interwencją władz japońskich. Gdyby interwencja na jenie odbyła się przy udziale Stanów Zjednoczonych, mogłaby doprowadzić do dużej korekty na parze dolar–jen.

Na dolar–kanadyjczyku również istnieje ryzyko pogłębienia spadków – po krótkiej korekcie wzrostowej możliwe jest dalsze umocnienie dolara kanadyjskiego.

Podobnie dolar australijski może się wzmacniać wobec dolara amerykańskiego przy lepszych danych z Australii, choć sytuacja pozostaje nie do końca klarowna. Dla mnie jest to rynek trudny, dlatego zachowuję ostrożność – przede wszystkim z uwagi na ryzyka geopolityczne, a w szczególności możliwą eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Może Ci się również podobać

Zostaw komentarz