środa, 25 lutego, 2026

Partnerzy strategiczni

Czy Polska jest skazana na katastrofę demograficzną? – Problem o którym nikt nie mówi

przez Łukasz Paszkiewicz
0 komentarze

Dzień dobry Państwu, Łukasz Paszkiewicz, witam Państwa w środę.

Proszę Państwa, w poniedziałek mówiliśmy o wydarzeniach związanych z rynkiem walutowym. Mówiliśmy o tym, jakie główne wydarzenia wpłyną na ten rynek. Część z nich miała miejsce wczoraj, czyli głosowanie w parlamencie niemieckim na temat zwiększenia deficytu i zaciągnięcia przez Niemców długu. Co się stało? Rozmowy Putin-Trump również miały miejsce.

Dzisiaj mamy kolejne wydarzenie, czyli posiedzenie Fedu – o tym także będę mówił. Jednak dzisiaj chciałbym powiedzieć trochę więcej, szerzej o gospodarce, o wpływach polityki na gospodarkę. Odwołam się do tego, co mówiłem w poniedziałek, i będę kontynuował tę myśl, ponieważ kontynuujemy tydzień.

Proszę Państwa, rzeczywiście wczoraj miały miejsce dwa główne wydarzenia, które miały wpływ na rynek kapitałowy. Po pierwsze, przegłosowanie przez Niemców podwyższenia deficytu budżetowego z poparciem Zielonych – sukces kanclerza. Po drugie, wstępne rozmowy pokojowe pomiędzy prezydentem Donaldem Trumpem a Władimirem Putinem.

Można powiedzieć, że zakończyły się one wstępnym sukcesem, co jest dobrą oznaką, ponieważ panowie prowadzili dialog i uzgodniono zawieszenie broni, jeśli chodzi o infrastrukturę krytyczną, czyli przede wszystkim energetykę. To dobry początek.

Eurodolar

Czy te wydarzenia miały duży wpływ na rynek? Wiele z tych informacji było już uwzględnionych w cenach, co było wcześniej sygnalizowane.

Spotkałem się z dwoma podejściami – bardziej europejskich banków, reprezentowanych przez Crédit Agricole, oraz banków amerykańskich, jeśli chodzi o kurs eurodolara. Crédit Agricole, jak wspominałem w poniedziałek, nie był może sceptyczny, ale dostrzegał pewne ograniczenie wzrostowego impetu eurodolara w ostatnim czasie.

Wczoraj do tej opinii przychylił się Danske Bank, który stwierdził, że wydarzenia związane z niemieckim długiem i rozmowami Putina są już w cenach. Danske również przewiduje ograniczone ruchy na eurodolarze, ponieważ rynek już wycenia pokój oraz zawieszenie broni, które wszyscy spodziewają się zobaczyć jeszcze w tym roku.

W związku z tym nie jest to już paliwo do dalszych wzrostów. Stara zasada „kupuj plotki, sprzedawaj fakty” chyba miała tu zastosowanie – wczoraj zarówno eurodolar wyhamował, jak i rynki kapitałowe odnotowały spadki. Oczywiście DAX trzyma się dobrze, choć dzisiaj się cofa. To pokazuje, że pewne zdarzenia już miały miejsce i rynek na nie zareagował.

Posiedzenie FED

Dzisiaj mamy posiedzenie Fedu i tutaj Danske Bank uważa, że nie będzie ono miało znaczącego wpływu na rynek. Bank twierdzi, że Powell utrzyma otwarte opcje, wzmacniając tym samym rynkowe oczekiwania na trzy obniżki stóp procentowych w tym roku. Nie oczekuje się, by Rezerwa Federalna zasygnalizowała jakikolwiek ruch w najbliższej przyszłości, co ograniczy wpływ na kurs eurodolara. To jest kluczowe – widzimy, że zarówno eurodolar, jak i funt/dolar zatrzymały się.

EUR/PLN

Wczoraj SEB, szwedzki bank, zaktualizował swoje prognozy walutowe, zwłaszcza dla euro-złotego. Bardzo ciekawe jest to, że SEB utrzymuje prognozowany kurs euro-złotego na poziomie 4,30 przez cały rok, co oznacza brak większych ruchów osłabiających lub wzmacniających polskiego złotego. Z punktu widzenia naszych eksporterów i importerów taka prognoza jest pozytywna, ponieważ brak dużych wahań na euro-złotym oznacza stabilne przychody i mniejsze potrzeby zabezpieczeń walutowych.

GBP/USD

Natomiast, jeśli spojrzymy na inne waluty, SEB przewiduje aprecjację funta wobec dolara. Prognozowane kursy na kolejne kwartały to 1,30, 1,33, 1,36 i 1,38.

EUR/GBP

Jeśli chodzi o EUR/GBP, tutaj przewiduje się niewielkie zmiany, ale lekki wzrost euro wobec funta – kwartalnie 0,82, 0,83, a potem stabilizacja na poziomie 0,83.

Wpływ polityki na gospodarkę

Proszę Państwa, jeszcze odpowiadając na komentarz do mojego poniedziałkowego wystąpienia – mówiłem, że rząd przygotowuje założenia dotyczące polityki fiskalnej, które Ministerstwo Finansów ma przedstawić do końca kwietnia.

Otrzymałem komentarz, że może niepotrzebnie o tym wspominam, bo rząd i tak nie spełni tych założeń. Chciałbym jednak podkreślić, że komentując wydarzenia gospodarcze, a także czasami polityczne – bo polityka ma wpływ na gospodarkę – staram się zachować możliwie bezstronne podejście.

Muszę brać pod uwagę, że moi odbiorcy mają różne poglądy polityczne, a zbyt jednoznaczne stanowisko mogłoby negatywnie wpłynąć na odbiór moich analiz.

Warto spojrzeć na rynek amerykański. W ostatnim czasie wydarzenia na rynku kapitałowym nie mają tam wiele wspólnego z faktycznym stanem gospodarki USA. Przepływy pieniężne ze Stanów Zjednoczonych do Europy wynikają wyłącznie z wydarzeń politycznych.

Na przykład spadek kursu Tesli nie wynika z problemów w produkcji samochodów czy wad technicznych, lecz z faktu, że Elon Musk zajął określone stanowisko polityczne. Opowiedzenie się po jednej ze stron wpłynęło negatywnie na wyniki spółki.

To znaczy, że istnieje pewna grupa na scenie politycznej, nawet wśród klientów, którzy – jak się okazuje – kierują się także względami politycznymi przy wyborze zakupu samochodu. Ja osobiście nie miałem o tym pojęcia. Jest to wybór polityczny, i stąd ucierpiała sprzedaż Tesli, ponieważ polityka wkracza również do naszego codziennego życia.

To czasami mnie zaskakuje. Z jednej strony ludzie oburzają się na wybory polityczne Elona Muska i rezygnują z zakupu Tesli, a jednocześnie kupują samochody marki BMW, choć właścicielami tej marki jest rodzina nazistów, zbrodniarzy wojennych, którzy w czasach Hitlera wyrządzili wiele zła Europie, w tym także Polsce.

Kupujemy również produkty firmy Bayer, mimo że testowała ona swoje leki na ludziach w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. Do czego zmierzam? Do tego, że prowadzenie biznesu i jednoczesne zajmowanie jednoznacznego stanowiska politycznego bywa trudne, ponieważ może odbić się negatywnie na działalności. W związku z tym trudno jest mówić wyłącznie o gospodarce, pomijając politykę, ponieważ ta ma ogromny wpływ na ekonomię.

Jak już wcześniej wspominałem, wszelkie decyzje – zarówno te dobre, jak i złe – dotyczące gospodarki często mają podłoże polityczne. Mówię tu o decyzjach podejmowanych na poziomie krajowym czy w ramach określonych organizacji.

Sekretarka prezesa Kaczyńskiego

Kolejna sprawa, którą chciałbym poruszyć, to bardzo przykra wiadomość. W poniedziałek wspominałem, że amerykańska prasa zaczyna pisać o kryzysie praworządności w Polsce oraz o prześladowaniach politycznych – bodajże padło nawet takie sformułowanie. Wówczas mówiłem, że moim zdaniem może to w przyszłości negatywnie wpłynąć na postrzeganie Polski przez inwestorów biznesowych.

Niestety, już po kilku dniach pojawiła się kolejna niepokojąca informacja. Jak wynika z sekcji zwłok, a także z doniesień medialnych, w wyniku przesłuchań przez prokuraturę, bądź stresu z nimi związanego, zmarła wieloletnia asystentka prezesa Jarosława Kaczyńskiego. Media podają, że okoliczności tej sprawy są niejasne – brakuje protokołu przesłuchania, a także informacji o obecności protokolantów.

To smutna sytuacja, która powinna skłonić nas do refleksji na temat granic walki politycznej. Obawiam się, że może to dodatkowo pogorszyć wizerunek Polski na arenie międzynarodowej.

Wszyscy żyjemy w Polsce, a niemal każda partia polityczna deklaruje przywiązanie do demokracji. Niektórzy mają ją wręcz jako swój główny slogan – i dobrze byłoby, gdyby nie pozostawało to jedynie pustym hasłem, lecz miało odzwierciedlenie w rzeczywistości. Mówię to także w kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich oraz obaw związanych z ewentualnym nieuznaniem wyników wyborów przez część sceny politycznej.

Sabotaż energetyczny

Proszę Państwa, chciałbym również poruszyć kolejny ważny temat. Niedawno miałem okazję wysłuchać wypowiedzi dr. inż. Jerzego Markowskiego, byłego ministra gospodarki. Poruszył on istotną kwestię dotyczącą energetyki.

Wszyscy mówimy o energetyce, o jej znaczeniu oraz o inwestycjach w elektrownie jądrowe, zwłaszcza o tej, która ma powstać na Pomorzu. Minister Markowski zwrócił uwagę na bardzo ważny aspekt – budowa kopalni węgla brunatnego trwa około 15–20 lat, budowa elektrowni węglowej zajmuje około 15 lat, a elektrowni jądrowej również 15–20 lat.

Planowana elektrownia jądrowa na Pomorzu ma mieć moc 3000 MW – to połowa mocy, jaką obecnie generuje Elektrownia Bełchatów. Tymczasem Bełchatów ma zostać zamknięty w 2036 roku, a więc jeszcze przed ukończeniem elektrowni jądrowej. To oznacza, że w tamtym okresie będziemy potrzebowali dwukrotnie większej mocy, niż obecnie planujemy pozyskać.

Skąd ją weźmiemy, proszę Państwa? Czy ktoś się nad tym zastanowił?

Dzisiaj myślałem nad tym i – mówiąc brutalnie – jestem przekonany, że w przyszłości może nastąpić odpowiedzialność karna polityków za tego typu decyzje. Moim zdaniem to po prostu sabotaż, który dotknie nas wszystkich.

Katastrofa demograficzna

Chciałbym poruszyć jeszcze jedną niezwykle ważną kwestię. Wszyscy rozmawiamy o planach gospodarczych, o zachętach dla przedsiębiorców, o deregulacji rynku. Jednak według mnie kluczowym problemem jest dzietność.

Ostatnio analizowałem prognozy demograficzne dotyczące Europy do roku 2100. Proszę Państwa, w Polsce liczba ludności zmniejszy się o 49%. Będzie nas o połowę mniej. To przerażająca prognoza. Dla porównania: w Ukrainie przewiduje się spadek o 64%, na Białorusi o 52%, a w Serbii – jeszcze więcej.

Musimy zastanowić się, co zrobić w tej sytuacji. Uważam, że dzietność powinna stać się kluczowym tematem debaty publicznej. Politycy powinni mówić o tym, jak stworzyć warunki sprzyjające rodzeniu dzieci.

Zwróćmy uwagę na aktualne zachęty podatkowe. Komu one służą? Przede wszystkim matkom samotnie wychowującym dzieci. To prowadzi do sytuacji, w której państwo w pewnym sensie zachęca ludzi do unikania formalizowania związków – bo bardziej opłacalne staje się pozostawanie w nieformalnych relacjach, co zwiększa ryzyko rozpadu rodzin.

Moim zdaniem powinniśmy wprowadzić system zachęt podatkowych dla rodzin posiadających dzieci. Uważam wręcz, że rodziny z co najmniej dwójką dzieci powinny mieć możliwość znacznego obniżenia lub nawet całkowitego zwolnienia z podatków – oczywiście w granicach rozsądku i po dokładnych analizach ekonomicznych.

Dlaczego? Ponieważ to właśnie oni ponoszą ogromne koszty wychowania dzieci – finansowe, czasowe i zdrowotne. Tymczasem osoby, które decydują się na życie bezdzietne, w przyszłości skorzystają z emerytur finansowanych przez dzieci tych, którzy dzisiaj podejmują trud ich wychowania. To jest kluczowa sprawa i powinniśmy się nad nią poważnie zastanowić.

Drugą rzeczą jest pytanie – tu też nawiązuję i wracam do wywiadu J.D. Vance’a dla telewizji Fox, w którym powiedział, że Europa ryzykuje cywilizacyjne samobójstwo. Niemcy się zabijają. Chodzi mu o tę migrację – że Europa nie kontroluje swoich granic, że Niemcy wpuścili do swojego kraju ludzi kulturowo obcych, a teraz przenoszą tych ludzi do nas.

Bo pakt migracyjny w Polsce stał się faktem. Wtedy, proszę Państwa, kiedy mogliśmy oddać głos – i tu mam pretensje do moich współobywateli – kiedy mogliśmy oddać głos w referendum, to wtedy były gadki takich intelektualistów, że pytania są za proste albo „nie będę szedł do referendum, bo to wymyślił Kaczor”. No, gdyby to wymyślił ktoś inny, to wtedy by poszedł.

No przecież to jest w ogóle jakiś idiotyzm. I dzisiaj mamy sytuację taką, że przerzuca się do nas tych migrantów, budowane są centra, to staje się faktem, a te opowieści polityków o tym, że będziemy beneficjentami – te głupoty, że nie będziemy przyjmować, bo przyjęliśmy Ukraińców – były kłamstwami, proszę Państwa. Kto za to wszystko odpowie?

I tu wracam do mojej myśli: jakich Polaków, jakich obywateli polskich będziemy „hodować”? Czy chcemy, by przybywało nam ludzi poprzez tamtych emigrantów, którzy są słabo wykształceni, których nikt nie chce, których wszyscy wyrzucają – bo tak trzeba powiedzieć – i którzy są intelektualnie na takim etapie rozwoju, że nam nic nie przyniosą?

Czy może lepiej zmienić tę politykę i na przykład zachęcać Polaków, którzy są na emigracji, do powrotu do Polski? Wtedy mamy naszych. Dokonać szybko tych tzw. repatriacji, bo jest wielu Polaków, którzy w wyniku działań Związku Radzieckiego zostali wywiezieni do krajów byłego ZSRR i tam siedzą – to może ich trzeba by było sprowadzić do Polski? A także zachęcić do powrotu wszystkich emigrantów, którzy wyjechali?

Z drugiej strony, może trzeba było zapowiedzieć to, co robił Donald Trump – który zaproponował, że do Stanów Zjednoczonych będą zachęcani ludzie o określonym statusie finansowym i posiadający określoną wiedzę. To czemu my tego nie możemy robić? Powinniśmy zachęcać podatkowo – jeśli ktoś jest mądry albo ma odpowiedni status finansowy, może zostać obywatelem. Wtedy zasilamy nasz kraj ludźmi przedsiębiorczymi, bogatymi i posiadającymi wiedzę.

A przecież my i tak dzisiaj nie mamy wysokich podatków. Ostatnio byłem, proszę Państwa, na spotkaniu, gdzie był przedsiębiorca włoski – Włoch, który prowadzi biznes w Polsce. A ten biznes polega na tym, że on zakłada spółki Włochom, dlatego że we Włoszech są takie podatki, że Polska jest dla nich rajem podatkowym.

No to czy nie można jeszcze bardziej tego wykorzystać i stworzyć dodatkowe bodźce, by ci ludzie się u nas osiedlali? Przecież oni chętnie przyjadą.

Bo jeśli chodzi o Polskę, to w bazie turystycznej uplasowała się – ku mojemu zaskoczeniu – w czołówce krajów europejskich pod względem liczby odwiedzających. Dlaczego? Bo przyjeżdżają tu Skandynawowie i ludzie z Europy Zachodniej i chwalą sobie to, czego my nie dostrzegamy – że Polska wciąż jest bezpieczna, że jest krajem jednolitym kulturowo, że Polacy są otwarci, mili, przyjaźni, gościnni. No to przecież to są nasze atuty. Ale żeby je dostrzec, trzeba przestać oglądać jedną telewizję i włączyć inną. Bo są takie środki masowego przekazu, które cały czas wmawiają nam, że jesteśmy pijakami, damskimi bokserami, że jesteśmy patologią, że nic nie robimy, tylko pijemy wódkę.

Jak tylko przełączę na jeden z kanałów telewizyjnych, to widzę filmy, komentarze, wiadomości – i wciąż ta sama narracja. A przecież to wcale tak nie jest.

Nad tym się zastanówmy. Uważam, że kluczowym problemem jest dzietność. Musimy zachęcać ludzi do posiadania dzieci. I tu pojawia się pytanie: jakiej Europy chcemy?

Ostatnio, proszę Państwa, w Heritage Foundation w Stanach Zjednoczonych odbyła się prezentacja projektu przygotowanego przez polski i węgierski think tank, popieranego przez partię konserwatywną, dotyczącego zmian w Unii Europejskiej.

To dobrze, że takie rzeczy się dzieją. Nie znam jeszcze tego raportu, ale chętnie się z nim zapoznam i Państwu go przedstawię. Bo warto rozmawiać o tym, jakiej Unii chcemy.

Dzisiaj rozmowy, które słyszę, to ciągle te same slogany. Kiedy to się skończy? Proszę Państwa, zastanawiałem się ostatnio – kiedy przestaną nas ogłupiać?

Bo wciąż słyszymy ten sam podział: jeśli jesteś otwarty, mądry, wykształcony – głosujesz na partię A. A jeśli jesteś idiotą, niewykształconym oszołomem – głosujesz na partię B. Przecież to jest idiotyzm.

Potem ktoś mówi: jeśli głosujesz na tych, wybierasz Białoruś. Jeśli głosujesz na tamtych, wybierasz raj. – Kolejny absurd.

Albo: „jeśli nie zagłosujesz na tych, to już masz tu Rosję”. Przecież to tak nie działa.

Przystępując do Unii Europejskiej – a trzeba pamiętać, że przystąpiliśmy na podstawie referendum, czyli decyzji narodu – wchodziliśmy do organizacji gospodarczej, w której suwerenne narody podejmowały decyzje.

Dziś jest zupełnie inaczej. Zwróćcie Państwo uwagę – kryzys wywołany wojną rosyjsko-ukraińską przyspiesza proces integracji, który ma nam odebrać kolejne kompetencje.

Ostatnie głosowanie w Parlamencie Europejskim – to niby chodziło o „Tarczę Wschód” i wielkie oburzenie, że niektóre partie nie zagłosowały. Ale dlaczego? Bo chciano, abyśmy sami finansowali swoje wojsko, ale dowództwo przejmie organ Unii Europejskiej.

Czyli ktoś obcy będzie wydawał rozkazy naszym żołnierzom. To już jest demontaż państwa.

Dlatego warto rozważać inne projekty dotyczące przyszłości Unii. Bo Europa może być silna i odpowiadać na wyzwania, ale czy musi to być superpaństwo z narzuconą ideologią? Ta ideologia negatywnie wpływa na rodzinę i na dzietność.

I na koniec: dzietność ma olbrzymi wpływ na gospodarkę i na politykę. Bo im więcej nas będzie, tym większą siłę głosu będziemy mieli w Unii Europejskiej.

A, i jeszcze jedno – z uwagi na mój wyjazd służbowy poza Europę w przyszłym tygodniu, najprawdopodobniej nie będę mógł się z Państwem spotkać. Widzimy się więc dopiero w kwietniu.

Dziękuję Państwu bardzo. Do widzenia. Pozdrawiam.

Może Ci się również podobać

Zostaw komentarz